Dokładnie w pięć lat po napisaniu Dwóch aureoli, w tym samym "Przeglądzie Tygodniowym", w którym się one ukazały, można było wyczytać suchą, kronikarską wzmiankę o Zakładzie Sw. Kazimierza w Paryżu. Sucha to, powtarzam, i kronikarska wzmianka, nie znam jednak w całej historii literatury polskiej tragiczniejszych i boleśniejszych słów aniżeli te dziewięć składających ją wyrazów: "tu [w przytułku] mieszkał i umarł Olizarowski, tu dogorywa Cyprian Norwid". Było to już w trzy lata po zgonie Ołizarowskiego i w dwa miesiące po zgonie Ludwika Norwida. W rok później - 23 maja 1883 r. - dogonił ich Cyprian Norwid."Powiedzcie p. Sarneckiemu ("Echu") - polecał jeszcze bratowej na dwa miesiące przed zgonem - że C. N. zasłużył na dwie rzeczy od Społeczeństwa Polskiego: to jest, ażeby oneż społeczeństwo nie było dlań obce i nieprzyjazne..." Dopiero w roku 1885, kiedy Norwid i Olizarowski od kilku lat już spoczywali na ubogim cmentarzu w Ivry, zamknął oczy ich starszy i szczęśliwszy francuski towarzysz po piórze - Wiktor Hugo.
Norwid .